wtorek, 19 stycznia 2016

Rozdział 3 - Witajcie Włochy !

Wróciłem dość późno do domu , dlatego wszedłem do niego jak najciszej mogłem . Gdy zaświeciłem światło napotkałem się ze wściekłym wyrazem twarzy Violetty .. Odwróciłem wzrok , klnąc pod nosem , spojrzałem na nią i ze zdziwieniem zapytałem
- Czemu nie śpisz ? - spojrzała na mnie ze złością wymalowaną na twarzy , oparła się plecami o blat kładąc ręce na klatce piersiowej ..
- Czemu znowu wróciłeś tak późno ? - odpowiedziała mi pytaniem na pytanie ..
- Byłem w pracy - odparłem zmęczony ciągłymi tłumaczeniami
- Do tak późna ? -- pytała
- Możemy skończyć tę przesłuchania jutro - odparłem i chciałem iść do sypialni , jednak zatrzymała mnie moja żona .
- Mam rozumieć , że mnie zdradzasz ? - zapytała z płaczem
- Nie zdradzam cie , kocham cię nie mógłbym - odparłem i ją do siebie przytuliłem ..
- Ale .. - przerwałem jej - nie ma żadnego ale, uwierz mi jesteś dla mnie bardzo ważna - odparłem
- Ale nie najważniejsza - odparła smutno wtulając się zagłębienie w mojej szyi .
- Czego ode mnie oczekujesz ? - zapytałem
- Leon ja po prostu nie czuje się wystarczająco dobra dla ciebie ..- odparła cicho , nie wiedziałem co powiedzieć ..
- Nie rozumiem ? - zapytałem marszcząc czoło ..
- My .. już nie ma pomiędzy nami tego co kiedyś czuję , że trzyma cię przy mnie tylko Lodovica - odparła nie patrząc w moją stronę .. Próbowałem coś powiedzieć , ale nie chciałem jej ciągle oszukiwać i zwodzić ...
- Nie komplikujmy tego co mamy - odparłem wymijająco
- Zmieniasz temat - odparła
- Proszę skończmy go na dziś - odparłem chwytając jej dłonie
- No dobrze , ale wiesz , ze musimy o tym porozmawiać - odparła i mnie pocałowała - jestem zmęczona , idziemy ? - zapytała z uśmiechem
- No jasne - zaśmiałem się i skierowaliśmy się do naszej sypialni .


************
Stoję we własnym domu , we własnej sypialni , osłupiała tym co widzę . Patrzę na tę sytuacje i nie potrafię nic powiedzieć , język utkwił mi gdzieś głęboko w gardle, próbowałam go odszukać na marne . Dopiero też spojrzeli na mnie i zaczęli zaciągać na siebie , zaśmiałam się gorzko .
- Hej - odparłam ze śmiechem - Szmato - dodałam i pokazałam jej środkowego palca , obdarowując uśmiechem .



- Jak miło mi was widzieć , razem . Może zabawimy się teraz w trójkącik - odparłam głupio się śmiejąc , choć tak naprawdę chciało mi się płakać ..
- Kochanie , co ty tu robisz ? - odparł mój narzeczony  były ..
- No wiesz przyszłam do domu głuptasie - nabijałam się z niego . Dłużej nie wytrzymam nie mogę .
- Luśka , ja ci to wyjaśnie - odparła moja niegdyś najlepsza przyjaciółka
- Po pierwsze nie mów do mnie Luśka , bo tak nazywają mnie tylko przyjaciele , a po drugie co chcesz wyjaśniać , już wszystko wiem i rozumiem - odparłam i wtedy naprawdę wybuchłam .. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam wielką torbę w której po chwili  znalazły się tam wszystkie moje ubrania .. Podeszłam do niego , dałam z liścia , a on od razu złapał się za obolały policzek . Zadowolona z siebie , ruszyłam w strone wyjścia .
- Gdzie jedziesz ? - zapytała ta fałszywa suka . Nic nie mówiąc wyszłam z pokoju .


20 minut później



- Linia lotnicza Buenos Aires - Włochy odlatuje za 15 minut - wydobył się z głośników donośny głos kobiety , wyciągnęłam rączkę z mojej torby i niepewnie ruszyłam w stronę odprawy ..
- Poczekaj , Laura - usłyszałam swoje imię , więc się odwróciłam
- To ty - odparłam zażenowana i ruszyłam naprzód
- Laura , poczekaj , Laura chociaż mnie wysłuchaj - odparła znajoma mi twarz
- Nie to ty mnie posłuchaj , nienawidzę cię , zniszczyłaś moje życie , dlatego łaskawie proszę odwal się ode mnie - odparłam , a łzy zaczęły napływać mi do oczu ..
- To nie tak , ty nic nie rozumiesz ?! - mówiła próbując się wytłumaczyć , jednak w tej sytuacji , za dużo to jej nie da ..
- Ja rozumiem więcej niż myślisz - odparłam stając - przespałaś się z moim byłym , za tydzień miałam mieć ślub ! - wydarłam się , nie miałam siły . Stanęła obok i się przytuliła ..
- Przepraszam - wyszeptała mi na ucho - wybacz mi - dodała , a jej policzki stawały się coraz zimniejsze od łez wypływających z jej oczu - jesteśmy przyjaciółkami - mówiła
- Nie Elena , byłyśmy przyjaciółkami - odparłam odrywając ja od siebie
- Chcesz to wszystko przekreślać ? - zapytała zdziwiona
- Nie , ty sobie z tym świetnie poradziłaś - odparłam złośliwie , głęboko oddychając
- Proszę cię , obiecywałyśmy sobie przyjaźń na zawsze - powiedziała załamana podchodząc bliżej mnie .
- Widocznie - urwałam dobierając słowa - widocznie zawsze kończy się w tym momencie - dodałam chwyciłam torbę i ruszyłam w kierunku odprawy .. Nie zatrzymywała mnie wiedziała , ze to nie ma sensu , znała mnie , wiedziała , ze tej zdrady jej nie wybaczę jednak i tak mnie skrzywdziła .. W tej chwili próbowałam sobie przypomnieć , kiedy to wszystko się zaczęło , a zaczęło się wcześniej niż myślę .. Już wtedy na jej 21 urodzinach , nie mogłam ich znaleźć .. Wrócili po godzinie , jak gdyby nigdy nic .. Usiadłam rozsiadając się w fotelu , założyłam słuchawki na uszy i właczyłam moją ulubioną playlistę .. Jednak każda piosenka , każdy wers przypominał mi o tych cholernych zdrajcach . Wstałam i ruszyłam chwiejnym krokiem przechodząc przez cały samolot zatrzymując się przy kolejce w łazience .. Po chwili omyłam sobie twarz lodowata wodą i otarłam ją ręcznikiem ..
Nie mogę myśleć o tym co mnie spotkało , nie ważne jak bolało . Dobra ogarnij się .  Cycki do przodu , sztuczny na twarz , nie pokazuj , ze jesteś zraniona . W dupie miej wszystkich co ci współczują , na pewno kłamią .. Nie ma ludzi szczerych na tym świecie , już nie ma ..  Założyłam mój uśmiech na czarną godzinę i wróciłam na swoje miejsce . Czułam jak powieki mi  się zamykają , a po chwili byłam już w objęciach snu , w objęciach które mnie nie zranią . Oczy otworzyłam dopiero gdy z głośników wydobył się głos kobiety mówiący " Za dziesięć minut lądujemy proszę zapiąć pasy " . Posłusznie wykonałam polecenie i oparłam głowę o szybę i rozmarzyłam się . I już chwile później byliśmy na ziemi .. Odebrałam swoją torbę i wyszłam z lotniska . Stanęłam przed lotniskiem i napawałam się zapachem świeżego powietrza .
- Witajcie , Włochy - odparłam i weszłam do taksówki , która podjechała ..

************
Hej kochani !
Jak tam u was ?
Plany na ferie ? Oczywiście
Jeśli ktoś ma :*
Są nowe postacie , w sumie
To jedna nowa postać ,podoba
Sie ? :* a więc długo
Czekałam aby coś dodać :*
Ale sie doczekalam ;*
A więc kocham i pozdrawiam ! ;*

Dodo Comello


10 kom = 4 rozdział



sobota, 9 stycznia 2016

Rozdział 2 - Szlaban !

Rozdział dedykuję wszystkim , którzy czytają mojego bloga :* Dziękuję , że jesteście to dla mnie wiele znaczy ! <3


Czas minął mi bardzo szybko i nawet nie spostrzegłam kiedy zegarek wiszący na ścianie wskazywał 14 , zebrałam się i powiedziałam Leonowi , że muszę lecieć . Wyszłam z jego domu i wezwałam taksówkę , po 10 minutach byłam w szkole Jorga ..Do jego sali weszłam równo z dzwonkiem , poszłam z nim do szatni , gdzie pomagałam mu się ubrać ..
- Mamo poznałem dzisiaj fajną dziewczynę - odparł dumny
- A jak się nazywa ? - zapytałam zaciekawiona
- Lodovica - odparł z uśmiechem wskazując na małą blądyneczkę siedzącą w rogu ..
- Mam nadzieję , że mnie z nią zapoznasz - odparłam i poczułam gorący oddech na szyi , a po chwili pocałunek na policzku ..
- Hej kochanie - odparł Diego i podszedł do Jorge - Hej młody - dodał i przybił z nim dość dziwną piątkę ich tak zwane powitanie ..
- A ty nie w pracy ? - zapytałam zdziwiona , zakładając Jorge plecak na plecach
- Dzisiaj wyszedłem wcześniej , bo chciałem spędzić z wami czas - zaśmiał się
- No to co zaplanowałeś ? - zapytałam chwytając Jorge za rączkę i idąc w stronę drzwi
- Mmm , myślałem nad kinem , później może pójdziemy na lody do parku , a dalej to się wymyśli - powiedział , a Jorge złapał go za rękę .
- Jestem za - odparł mój synuś
- Ja też - rzekłam po chwili
- No to dobra - powiedział Diego
- Tato , bo dziś poznałem dziewczynę - powiedział Jorge , a ja spojrzałam na niego karcącym wzrokiem , a na Diego spojrzałam przepraszająco ..
- Jorge - skarciłam małego szatyna
- Nic się nie dzieję Fran - odparł Diego
- Mamo ja wiem , że wujek Diego nie jest moim tatą , ale lubię tak do niego mówić , tak po prostu - powiedział cicho ze smutkiem w głosie .
- Chodź tu do mnie - powiedziałam i go mocno uścisnęłam
- Mi nie przeszkadza , ze tak do mnie mówisz i twoja mama po prostu za bardzo się wszystkim przejmuję - odparł Diego , zza co dostał kuksańca w bok .
- Coś jeszcze chciałeś dodać Diegusiu ? - zapytała ze słodkim uśmiechem
- To bolało - odparł jak małe dziecko i założył ręce na klatkę piersiową
- Oj nie fochaj się - odparłam przytulając się do niego
- Jak dzieci - zaśmiał się mój synek
- Ej nie pozwalaj sobie - zaśmiał się Diego

****

- To co robimy ? - zapytałam wychodząc z kina
- Idziemy na lody i plac zabaw - odparł Jorge
- Ej , nie umawialiśmy się na plac zabaw - odparłam zadziwiona jego sprytem
- Oj mamo nie przesadzaj - powiedział i się do mnie przytulił
- No dobrze - odparłam po chwili
- Jaki manipulant - zaśmiał się Diego w stronę małego
- Zdarza się - odpowiedział mu Jorge i zaczął się śmiać ..
- Już jesteśmy - odparłam chwilę później , stając na przeciwko lodziarni ..
- Jakie chcecie lody ? - zapytał Diego wyciągając portfel .
- Schowaj to ja zapłacę - odparłam nieugięta
- A kto tu jest mężczyzną? - zapytał retorycznie muskając moje usta
- Ja - odparł zadowolony Jorge
- Tak mój mały mężczyzno - powiedziałam przytulając się do niego
- To jakie ? - zapytał Diego
- Mm ja chcę dużo lody włoskie - odparł wyrywając się Jorge
- A jutro pójdziemy do lekarza - zapytałam się - nie , małe - dodałam
- Średnie - negocjował maluch
- No dobra - odparłam
- A ty kochanie jakie chcesz ? - zapytał
- Mhm może zdam się na  ciebie - odparłam przybliżając się  do niego
- Okeyy - odpowiedział , a następnie pocałował mnie szybko w usta
- Wiedziałem - odparł Jorge , a Diego wyjął 10 złoty z kieszeni i dał małemu . Spojrzałam na nich zdziwiona
- Nie ważne - wymruczał Diego i poszedł kupić lody ..

***********

Otworzyłam drzwi od domu wchodząc do domu i wpuszczając mojego gościa . Przebiegliśmy niespostrzeżenie do mojego pokoju , odłożyliśmy plecaki i siedliśmy na łóżku .
- Na serio masz szlaban i nikt nie może do ciebie przychodzić ? - zapytał Abraham
- Tak dokładnie to ja nie mogę się z nikim spotykać - odparłam poprawiając go
- Myślałem , że żartujesz - zaśmiał się
- A widziałeś , żebym z takich spraw żartowała ? - zapytałam
- No , nie raz - zaśmiał się
- No chyba nieee - zaśmiałam się i go walnęłam poduszką
- Chcesz coś do picia ? - zapytałam po chwili
- Może sok pomarańczowy - odparł
- Zaraz przyjdę - odparłam i niepostrzeżenie przedarłam się do kuchni . Nalałam do dwóch szklanek sok i już miałam wracać , jednak drzwi wejściowe się otworzyły , a w nich stanął tata .
- Mechi wróciłem - powiedział , a ja odruchowo schowałam się za drzwiami .. A po chwili usłyszałam jak wchodzi na góre .. Uff upiekło mi się .. O nie .. Przecież u mnie w pokoju jest Abraham . Pobiegłam szybko na górę i wbiegłam do mojego pokoju ..
- Ooo Mercedes - odparł odwracając się w kierunku drzwi w których stałam ..
- Tataaaaa - przedłużyłam ostatnią sylabę rozglądając się po pokoju w poszukiwaniu Abrahama ..
- Mechi ja idę do mojego biura - odparł i ruszył w stronę wyjścia ,a  ja odetchnęłam z ulgą - Powiedz Abrahamowi , że dobrze się schował - dodał
- Przekaże , zaraz Coo ? - zapytałam zdziwiona
- Wiem , że u ciebie jest - zaśmiał się z mojej miny
- Tato ja nie .. - tłumaczyłam
- Spokojnie , nie mam nic przeciwko
- A mama ? - zapytałam
- Biorę ją na siebie - odparł z uśmiechem - a teraz Abraham wychodź z tej szafy - dodał ze smiechem , a po chwili z ciemności w mojej szafie wydostał się Abraham ..
- Bawcie się dobrze - odparł mój tatuś
- Dziękuję - odparłam i się do niego przytuliłam , a po chwili wyszedł
- Abi . - powiedziałam patrząc na szafę - uduszę cię - dodałam chwytając poduszkę w ręce ..
- Co ja zrobiłem ? - zapytał , cofając się
- W mojej szafie jest istny bałagan - wydarłam się i zaczęłam okładać go poduszką .. A on mnie i wtedy zaczęła się istna bitwa .. Którą wygrałam , a później oboje zmęczeni rzuciliśmy się ze śmiechem na łóżko ..


 
***************
Hej robaczki ! :*
Jak tam u was ?
Już niedługo ferie , więc
pewnie wszyscy już nimi żyją ;*
Jest już u was śnieg , bo u mnie owszem ;)
Jak w ogóle wam się podoba rozdział , jest
nowa postać Abraham .. Która pojawiła się w
życiu naszej Mechi , jak myślicie coś z tego będzie ?
Okaże się  ;***
 
 
10 kom = Rozdział 3
 
Kocham
Dodo Comello
 
Ps Za błędy przepraszam , ale ten rozdział mi się cały
usunął i był pisany dwa razy -.-
 


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział 1 - Ponowne spotkanie po latach ..

Wstukiwała w metalową posadzkę ze zdenerwowania w oczekiwaniu na spotkanie o pracę . Pierwszy raz od pięciu lat , Jorge jest na tyle duży , by chodzić do przedszkola , a ona pomyślała , ze nie będzie siedziała jak kura domowa w domu i zatrudni się na pół etapu w jakiejś kancelarii nawet jako sekretarka . Po chwili wysoka blondynka podeszła do mnie w oczekiwaniu , aż zwrócę na nią swoją uwagę i tak się po chwili stało .
- Pani do pana Verdasa ? - zapytała , a mi coś mówiło to nazwisko , ale nic nie mówiąc kiwnęłam głową z szerokim uśmiechem - proszę za mną - dodała i ruszyła przodem , pewnym krokiem ruszyłam za nią , przemierzałam wiele korytarzy , ale po chwili doszliśmy do wielkich drzwi na końcu jednego z nich . Zapukała i nie pytając na zaproszenie otworzyła wielkie wrota i wpuściła mnie przodem . Popatrzyła na biurko przy którym siedział jakiś mężczyzna .
- Panie Verdas , ktoś do pana - powiedziała i wyszła z gabinetu zostawiając nas samych , Mężczyzna odwrócił się w moją stronę , wskazując na krzesło , na którym zapewne mam zająć swoje miejsce . Siadłam na nim , czując na sobie wzrok tego mężczyzny .. Zwróciłam twarz ku niemu wydawał mi się bardzo znajmy ..
- Przepraszam , że tak zawiesiłem wzrok na pani , ale przypomina mi pani kobietę , którą kochałem - odparł , a ja jedynie posłałam mu promienny uśmiech .
- Mi też pan kogoś przypomina - zaśmiałam się , a on podniósł moje cv i zaczął je czytać ..
- Francesca ? - zapytał patrząc na moje stare zdjęcie
- Leon ? - zapytałam  wyraźnie mu się przyglądając ..
- Tyle lat - odparł wstając z nad biurka i mnie mocno przytulając ...
- Tęskniłam - odparła wtulając się w jego ramię
- Nawet nie wiesz jak ja tęskniłem - odparł lekko mnie puszczając ...
-  Dlaczego wyjechałaś ? - zapytał siadając na sofie leżącej na przeciw biurka i poklepał miejsce obok siebie ..
- Może o tym nie rozmawiać ? - zapytała - Jak się tu znalazłeś ? - zapytałam pospiesznie ..
- Przyleciałem , tak jak ty - zaśmiał się
- Haha ale jak , czemu akurat Włochy ? - zapytałam z uśmiechem
- Nie wiem tak jakoś - odparł zakłopotany , on coś kręci
- Masz kogoś ? - zapytałam ze śmiechem
- Niee - zaśmiał się nerwowo - a ty ? - dodał
- Też nieee- odparłam , pocierając dłonie o siebie
- Szkoda , ze wyjechałaś .. Może inaczej by się to potoczyło .. - odparł smutno
- Nie uważasz , że musiałam mieć jakiś powód ? - zapytałam , ja i ten mój niewyparzony język .
- Uważam , dlatego mogłabyś mi to wytłumaczyć - powiedział skupiając na mnie swój wzrok
- A więc dostałam się ? - zapytałam zmieniając temat
- No chyba tak , ale czemu chcesz się zatrudnić na pół etapu ? - zapytał
- No tak po prostu - powiedziałam i zakładając nogę na nogę spojrzałam  w stronę okna
- Mhmm - odparł - Może pójdziemy się przejść tak jak dawniej - dodał z uśmiechem
- Jasne , teraz ? - zapytałam
- No tak - zaśmiał się  i wstał ruszając do drzwi - idziesz ? - zapytał widząc , że nie wstaje . Przytaknęłam mu i wstałam podchodząc do drzwi , w których mnie przepóścił , wyszliśmy z jego gabinetu ,Leon prowadził nas do wyjścia , stanął przy rejestracji . Powiedział blondynce , żeby odwołała dwa dzisiejsze spotkania i ruszyliśmy do wyjścia .
- To gdzie idziemy ? - zapytałam po chwili ciszy , czułam się jak na wagarach on od pracy , ja od opieki nad dzieckiem ..
- Zaprowadzę cię gdzieś . - odparł po chwili - ale nikt nie może wiedzieć gdzie to miejsce jest - dodał
- Nie rozumiem - powiedziałam zgodnie z prawda
- To moje prywatne miejsce , nie chcę żeby ktoś o nim wiedział - powiedział
- Czemu mi je chcesz pokazać ? - zapytałam
- Byłaś dla mnie kimś wyjątkowym - powiedział i ruszył przodem " byłam " - pomyślałam , ale już nic nie mówiłam . Szliśmy pewien kawałek , aż weszliśmy do puszczy , o której nie miałam pojęcia był to wielki las 20 minut drogi od miejsca pracy Leona . Przeszliśmy przez niego i doszliśmy do polany na której stało samotne drzewo do której zostały przywieszone dwie  huśtawki .. Od razu podbiegłam do jednej z nich , a za mną szedł roześmiany Leon . Zajął miejsce obok .
- Tu jest pięknie - oznajmiłam napawając się widokiem
- Tez mi się tu podoba - odparł patrząc na mnie
- Jak znalazłeś to miejsce ? - zapytałam
- Wiesz pewnego dnia miałem dość wszystkiego , taki dołek w życiu .. I wszedłem do tego lasu idąc przed siebie , napotkałem się na to miejsce i bardzo je często odwiedzam ..- mówił cicho i spokojnie
- Cudownie - byłam zachwycona tym miejscem ..
- Teraz to jest też twoja miejscówka przed życiem - zaśmiał się - ale nikomu ani słowa . Zgoda ? - zapytał " plując " w rękę , którą skierował w moją stronę
- Zgoda - zaśmiałam się łapiąc jego dłoń . Spojrzeliśmy sobie w oczy , zbliżając nasze  twarze .. Jednak przeszkodził nam w tym deszcz .. Zaczęliśmy się śmiać i uciekać do domu .. Biegliśmy dość długi kawałek , ale po ok. 15 minutach byliśmy przemoczeni do suchej nitki w domu Leona , który zrobił dla nas gorącej herbatki i przyniósł ręczniki . Siedliśmy na schodach popijając herbatę , opowiadaliśmy sobie co robiliśmy , poza najważniejszymi szczegółami ..

***********
Hej kochani !
Tak prezentuję się jedyneczka !
Mi się nawet podoba , jednak tak
happy to nie będzie w końcu pewne fakty
wyciekną i nie będzie tak kolorowo :* 
Mimo wszystko mam nadzieję, że wam
przypadło do gustu to opowiadanie ;*
A więc zapraszam do zakładki w której
możecie dodawać swoje pomysły do
opowiadania i to chyba na razie na tyle :*
Kocham
D.C 
** 2 rozdział = 9 komów **

Pamiętaj każdy komentarz , zwykła kropka
czy uśmiechnięta buźka dużo dla mnie znaczy ;**


sobota, 2 stycznia 2016

Prolog :* Cz.2

Zbite lustro nie odpowie nam nic
Za późno by odszukać tych win
dzień za dniem wlecze wspomnienia te
W których noc rozpieszczała nasz sen

Mam swój własny świat
Lecz czegoś ciągle mi w nim brak
marze tęsknię śnię
kiedy uczucie znaleźć chce...

Ty jesteś jak słońca promienny blask
o Tobie myślę ciągle cały czas

 I teraz każda moja myśl jest już blisko Cię

Jeszcze nie czas nie przyszła chwila
Jeszcze nie czas nie wybiła godzina
Szczęście powróci razem z wiatrem
I nada życiu sens

Szczęście nie miało dla mnie litości
Wtedy zostałem sam
Ciemno za oknem burza nadchodzi
W oddali słyszę głos
Dobra melodia mojej przyszłości
Od życia mam już dość

POWIEDZ NO PROSZE , POWIEDZ
NIE WIEM CO ROBIĘ
TY ZNASZ ODPOWIEDZ.

Te twoje oczy mogą zabijać gdy chcą
Nie jeden w nich się już utopił .
Czy też utonę? NO TO CO !
************
A więc prolog :*
Króciótki , ale jest już,
nie długo pierwszy rozdział drugiej
części ;) Jestem bardzo podekscytowana
tym co wymyśliłam , ale nie wiem , czy
mój plan wypali :*
A więc :
1 rozdział = 6 komentarzy
 
 
Ps . Zaaktualizowana zakładka " Bohaterowie " , Zapraszam :*
2 Ps. Jutro powieniem sie  pojawić next ;*
Kocham
D.C

sobota, 26 grudnia 2015

Epilog :**

- Z panią Francescą wszystko dobrze urodziła zdrowego synka , mogą państwo do niej wejść - oznajmił doktor i odszedł w stronę wołającej go pielęgniarki ..
- Dziękujemy - odparłam i ruszyłam w stronę sali ,  a za mną "czołgali się " Fede , Diego i Mercedes . Weszłam do sali i popatrzyłam na Francesce tryskającą szczęściem , która trzymała na rękach słodkiego królewicza ..
- Kochana - mówię podchodząc do niej
- Lu - zaśmiała się
- Mogę ? - zapytałam z uśmiechem patrząc na chłopca
- Jasne - odparła podając mi śpiące dziecko
- Jaki spokojny - zaśmiałam się
- Hahaha wygrałam - zaśmiała się Mechi , kierując swoje słowa do Federico , wszyscy spojrzeli na nią zdziwieni - zakład - dodała z uśmiechem
- Ale to nie fair - powiedział Federico
- Jak to nie fair , ja wygrałam - zaśmiała się mała i my wszyscy razem z nią ..- A ciociu jak go nazwiesz ? - zapytała po chwili głaskając małego po główce .
- Nazwę go .... Jorge - powiedziała Fran , a w oczach Mechi widziałam radość
- Wybrałaś moje imię ? - zapytała
- Tak kochanie - odparła Fran , a Mercedes ją przytuliła .
- Dobrze my już idziemy  - powiedziałam , a wszyscy na mnie krzywo spojrzeli ..  - no Francesca musi odpocząć - dodałam ,a oni zawyli ... i ruszyli do drzwi ..
- Pa - powiedziałam oddałam jej dziecko i wyszłam z sali ..

2 tygodnie później ..

- Mechi , idziemy - odparła Lu donośnym głosem , który rozszedł się po całym domie ..
- Mamo , zaraz - powiedziała naburmuszona Mercedes tym , ze musi już iść , oderwała się od łóżeczka Jorge , pocałowała jego czółko i wyszła smutna z pokoju ...
- Jak chcesz to możesz zostać - odparłam z uśmiechem
- Takkk , mamo mogę , proszę mogę - krzyczała
- Skarbie , ciocia musi położyć Jorga - odparła Lu
- Ja się nią zajmę - odparł Diego
- No właśnie wujek się mną zajmie - mówiła jak katarynka Mechi
- No dobrze - odparła po chwili Lu
- No dobra kochana ja idę położyć Jorge bo aż się o to prosi - powiedziałam gdy usłyszałam donośny krzyk mojego synka ..

***********

Dzisiaj spotykam się z Violettą , ponieważ ma mi coś ważnego do przekazania .. Co do tego wszystkiego z Zackiem wszystko sobie obgadaliśmy i jest dobrze , Fran no po prostu zniknęła i muszę  się z tym pogodzić .. Wstałem leniwie z łóżka , wykonałem poranne czynności i poszedłem do kuchni gdzie wyjąłem z szafki płatki , które zalałem mlekiem , siadłem przy stole i zacząłem konsumować wcześniej zrobiony posiłek . Gdy go spałaszowałem , umyłem po sobie naczynia i poszedłem do pokoju gdzie siedział mój brat .. Siadłem obok niego ..
- Co oglądasz ? - zapytałem
- Szczerze .. Nie wiem - zaśmiał się
- Ahaha - zaśmiałem się
- A tak w ogóle o co chodzi z tą Francescą ? - zapytał, a ja spojrzałem na niego zdziwiony
- Skąd ty wiesz ? - zapytałem
- Wczoraj przy śniadaniu biłeś się poranną gazetą , mówiąc " nie myśl o Francesce " - zaśmiał się naśladując moje wczorajsze zachowanie
- To dziewczyna , która .. która wyjechała - powiedziałem cicho
- Konkrety młody - zaśmiał się , co mu się tak humor trzyma
- No spotkałem ją na imprezie i zaczęliśmy ze sobą razem no wiesz , zaczęliśmy się przyjaźnić , ale ona wyjechała , po prostu zniknęła - odparłem , a po mojej głowie przewijały się mi wszystkie spędzone razem chwilę ..


- Nie wiesz dlaczego wyjechała ? - zapytał
- Nie mam pojęcia - odparłem
- Nie kręciłeś z żadną ? - zapytał
- Nie .. znaczy .. no trochę .. z Violą .. - wyjąkałem - ale nie wracajmy proszę - dodałem
- No jak chcesz - odparł , a ja dostałem wiadomość od Vilu , żebym za dzisięć minut był w parku ..
Więc wyszedłem i ruszyłem na wyznaczone miejsce ..
- Co się stało ? - zapytałem stojąc oko w oko z Violettą .
- Leon ja ja jestem w ciąży - powiedziała , wtuliła się we mnie i rozpłakała ..
- Jesteś pewna ? - zapytał
- Tak , za dziewięć miesięcy będziemy mieli dziecko - odparła z płaczem ..

**********
Hej kochani :*
Tak prezentuję się epilog ;)
Podoba się  ? Mi nie szczególnie ..
No , ale dobra w nowym roku już , pierwszy
rozdział drugiej części :* No i nawet jeśli
ten epilog nie jest za fajny to i tak , chcę
żeby była odpowiednia ilość komów pod tym postem :**
Może szantażyk 8 komów - next , nie licząc mojego
odpisywania :**
 
Kocham
D.C
 
PS. Wszelkie błędy poprawie jutro ! :*

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Rozdział 22 - Ona rodzi ! ;)

Dedykuję ten rozdział Mel Blanco
 dziękuję za to ,
że byłaś ze mną od samego początku ! :* 



Wstałam rano patrząc na zegar , który wskazywał 9.00 , zwlekłam się leniwie z łóżka , kierując się w stronę łazienki , w której wykonałam poranne czynności , zeszłam do kuchni , przechodząc przez salon , w której Mechi przyglądając się pięknie przystrojonej choinki .
 Była smutna . Podeszłam do niej i siadłam delikatnie na fotelu stojącym nieopodal małej .
- Co się stało stokrotko ? - zapytałam , gdy zwróciła na mnie uwagę .
- Nic - powiedziała spuszczając głowę
- Mnie nie oszukasz teraz jestem jak Mikołaj z dużym brzuchem - zaśmiałam się , a ona spojrzała w moją stronę i się uśmiechnęła . Podeszła do mnie siadając na ziemi .
- Boje się - powiedziała podciągając nogi pod brodę
- Czego ? - zapytałam zdziwiona , czego może się bać 5 latka .
- Zmian - odparła cicho
- Czego dokładnie ? - zapytałam z niedowierzaniem , ze rozmawiam na temat zmian z malutką .
- To wszystko co się dzieję ... Spędzam pierwsze święta z daleko od domu ... I straciłam ciebie .. - odparła smutno
- Kochanie - powiedziałam próbując stanąć , jednak nie mogłam , już niedługo termin , mój czyn przerwała Mechi , każąc mi siąść - nigdy mnie nie stracisz kruszynko ... To moja wina , że tu przyjechaliście .. - powiedziałam próbując uporządkować wszystkie swoje myśli .
- Ciociu to nie twoja wina ... - powiedziała ponownie siadając na podłogę i otulając swoimi małymi rączkami nogi .
- Czemu myślisz , ze mnie straciłaś ? - poruszyłam ważną kwestie
- Bo ty wszystko robisz dla tego dziecka - prychnęła , a ja westchnęłam - wyjechałaś i nas zostawiłaś ... w ogóle nikt się mną nie interesuję - odparła , a z jej oczu poleciały łzy .
-  Kochanie wszyscy cię kochamy , to wszystko jest tylko przejściowe , zobaczysz będzie dobrze - nie wiedziałam kogo uspokajam siebie czy ją - Dzisiaj jest twój dzień praktycznie wszystkie prezenty są dla ciebie - dodałam i rozłożyłam ręce , by się we mnie wtuliła .

 
**************
 
Wstałem rano w ogóle nie chciałem schodzić na dół wiedząc , że się p nim pałęta ten śmieć . W dodatku dzisiaj wigilia .   Zajebiście . Na wieczór idę do Violki , nie wiem po co z nią w ogóle jestem , ale chyba jednak wolę spędzić święta z nią niż z Troyem . Byłem niestety zmuszony zejść na dół ponieważ mój żołądek domagał się jedzenia , jak przypuszczałem był w salonie , oglądał Tv , przeszedłem szybkim krokiem do kuchni . Zachowuję się dziecinnie , ale ja inaczej nie mogę . Musicie sobie to wreszcie wyjaśnić - powiedział kawałek rozsądku . Ale ja nie potrafiłem , mimo , że minęło tyle czasu ..  Wyjąłem z lodówki potrzebne składniki do zrobienia kanapek . Zrobiłem wielki talerz kanapek i wielki kubek herbaty i skierowałem się na górę z zamiarem przesiedzenia tam cały dzień . Jednak moje plany zepsuł Troy wołając mnie , wróciłem się z niechęcią na dół i czekałem wyczekująco na jego poczynania .
- Masz zamiar się przede mną się ukrywać  cały dzień , ukrywać w pokoju - powiedział nie odwracając wzroku od telewizora , spojrzałem zdziwiony w jego stronę , odkładając talerz i szklanke na stolik .
- Znam cię - odparł podnosząc głowę znad telewizora .
- Nie znasz mnie - krzyknąłem zdenerwowany - nigdy się mną nie interesowałeś , nigdy ! - dodałem wściekły chcąc iść na górę , ale nie mogłem , chciałem usłyszeć od niego przeprosiny ?
- Skąd to możesz wiedzieć ? - zapytał z parszywym uśmiechem
-  Bo gdyby było inaczej , nie zostawiłbyś nas , nie zostawiłbyś mnie . Nie tłumacz się Każdego dnia patrzyłem w okno pytając rodziców , kiedy wrócisz i nawet szukałem cię na własną rękę , a gdy cię znalazłem te pieprzone 3 lata temu to pieprzyłeś się z moją dziewczyną . Kochałem ją , zniszczyłeś mnie ! - wreszcie powiedziałem to co chciałem już powiedzieć mu od dawna
- Ja nie .. nie wiedziałem - odparł cicho
- Skąd mogłeś wiedzieć ty pieprzony egoisto ! - wydarłem się , a z moich oczu poleciały łzy .
- Może nie byłem idealnym bratem ... - przerwałem mu - ja nie potrzebowałem idealnego brata ja potrzebowałem ciebie ... Po tym co mi zrobiliście .. Tego wieczoru obiecałem sobie , że już nigdy się nie zakocham , nie dam się zranić dziewczynie . Zrobiłeś ze mnie , zrobiliście ze mnie pieprzonego podrywacza bez serca . - dodałem siadając załamany tym wszystkim na podłodze .
- Ja wiem , że cię zraniłem przepraszam . Wiem , ze to nic nie pomoże na pewno nie tobie , ale ja nie wiem co powiedzieć . Po prostu to wszystko mnie przerosło . - odparł podchodząc do mnie - proszę , wybacz mi dziś święta nie chcę się z tobą kłócić - powiedział i usiadł obok mnie
- Wiem , że dziś Święta , ale ja ... - mówiłem wstając - ja nie mogę - powiedziałem i wziąłem moje wcześniej przyrządzone jedzenie do pokoju , gdzie spędziłem resztę dnia , a wieczorem poszedłem razem z Violettą ...
 
 
*********
 
 
- To dla ciebie - powiedziałam do Mercedes podając jej wcześniej zapakowany przeze mnie prezent .
- Dziękuję ciociu - powiedziała i mnie przytuliła
- Nie zobaczysz ? - zapytałam
- Wystarczy , że jest od ciebie mam pewność , że jest cudowny - powiedziała i pocałowała mnie w policzek .
- To dla ciebie Fran - odparła Lu i podała mi pięknie ozdobione pudełeczko
- A to dla ciebie - odparłam podając jej prezent . Otwarłyśmy i ku naszemu zaskoczeniu dostałyśmy te same prezenty czyli ręcznie robione albumy z naszymi zdjęciami , więc zaczęłyśmy się śmiać , przez co Diego stwierdził , że go przerażamy .
Ta piękne chwilę nie trwały długo ponieważ poczułam mocne ukłucie w podbrzuszu , dlatego musiałam usiąść . Wszyscy do mnie podbiegli .
- Wody jej odeszły ! Ona rodzi ! - słyszałam krzyki .
 
 
0.00
 
 
- Czekamy już 3 godziny chłopaki , martwię się - odparłam z niepokojem
- Spokojnie Lu , nic się nie dzieję - powiedział Diego , jednak do mnie nic nie docierało .
- Diego ma racje , nie panikuj tak kochanie - odparł mój kochany mąż kołysząc na rękach naszą córeczkę . Po chwili z sali wyszedł lekarz , który powiedział :
- Z panią Francescą wszystko dobrze urodziła zdrową/zdrowego ..........
 
 
 
************
Hej robaczki !
Przepraszam , że ostatnio rozdziały są nie za często ,
ale odpowiedź na to pytanie  znajdziecie pod
 poprzednimi rozdziałami ... Mam nadzieję , że to się zmieni :)
A no i zapomniałabym pod tym zadajecie mi
pytania , na które mogę znać , lub znam odpowiedź .
mogą dotyczyć mojej osoby , tak po prostu ,
pytajcie o co chcecie ;**
 
Kocham
D.C
 
P.S . Jeśli chodzi o next to jeśli pod tym
postem pojawi się  odpowiednia ilość
komentarzy (według mnie ) , dodam jeszcze
przed nowym rokiem , a może nawet w pierwszy
dzień świat . Zastanowie się ;)))
 
2 .P.S. Odpowiadam na wszystkie pytania , bez
wyjątku , więc jeśli nie masz konta , a chcesz się
czegoś dowiedzieć  , pytaj śmiało :)




środa, 16 grudnia 2015

Rozdział 21 - Troy ?

- Federico , rusz się za niedługo mamy samolot , a ty jeszcze nie gotowy - wrzeszczałam na mojego jak zawsze nie ogarniętego męża .
- Już , już - mówi zdyszany biegnąc po schodach . Bierze mają torbę i wychodzi z domu , patrzę na Mercedes  która stoi podekscytowana , czekając na jakiś ruch z mojej strony .
- Gotowa na pierwsze święta poza domem - w zamian odpowiedzi dostałam krzyk radości , mojej księżniczki , wzięłam ją za rączkę , wyszłyśmy na świeże powietrze , zakluczyłam nasz dom i wprowadziłam Mechi do samochodu , zapinając pasami , a mała rozsiadła się w swoim czerwonym foteliku .

3h później

Jesteśmy już na szczęście na miejscu Mechi strasznie narzekała w samolocie , na szczęście to już koniec całej podróży . Stanęliśmy pod domem Francesci , i zadzwoniliśmy dzwonkiem , po chwili drzwi otworzył nam Diego z uśmiechem na ustach przywitał nas i wprowadził do środka mówiąc , że Fran poszła do lekarza .
- Nie poszedłeś z nią ? - zapytałam zdziwiona
- Chciałem , ale ostatnio dostałem piękny wykład pod tytułem " nie jestem kaleką " .. - oznajmił znużony .
- Znam to coś , jak Lu była w ciąży , też miałem ten wykład , parę razy spałem na kanapie , czasami na podłodzę . -  powiedział Federico dostał mocnego kuksańca w bok , a po całym domu rozszedł się głośny śmiech Mercedes .
- Diego już jestem - słyszę głos Fran , natychmiast biegnę w stronę drzwi wejściowych i ją mocno przytulam .
- Lu to ty ? - powiedziała wesoła Fran
- Tak to ja . - oznajmiłam ze śmiechem
- Tęskniłam . - powiedziała ocierając łzę wypływającą z jej oka .
- Ooo ja też , nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałam odrywając się do niej . Po chwili usłyszałam głos Mechi , która podbiegła do Fran i wyciągnęła w jej stronę ręce , Francesca kucnęła delikatnie i przytuliła Mechi
- Jak wyrosłaś ślicznotko - powiedziała do niej Francesca
- Ty ciociu też - powiedziała Mechi i pogłaskała ją po brzuchu , a ja momentalnie spłonęłam rumieńcem
- Mercedes . - zwróciłam jej uwagę
- Spokojnie - odparła Fran - to kochanie jest dzieciątko , takie jak ty - odparłam z uśmiechem
- Zjadłaś je ? - zapytała , a Francesca wybuchła śmiechem .
- Nie skarbie nie zjadłam go . - odparła ze śmiechem . Mała spojrzała na Francesce i chciała coś jeszcze powiedzieć , ale jej przerwałam .
- Mercedes może skończysz już ten wywiad twoja ulubiona bajka już się zaczęła - powiedziałam , a ona pociągnęła Diego opowiadając mu o swojej ulubionej bajce .
- Federico . - odparła Francesca próbując podnieść się z podłogi , pomógł jej w tym Federico .
- Hej Frania - powiedział przytulając do siebie ciężarną .
- Nie pozwalaj sobie - zaśmiała się Fran i walnęła go lekko w bok .
- Ej - jęknął Federico , trzymając się za bok - to bolało - mówił masując bok .
- Walnęłam cię w drugą stronę - roześmiała się Francesca , a ja z nią , a Fede odszedł od nas " fochnięty " .
- Chodźmy na górę - powiedziała z uśmiechem moja towarzyszka prowadząc mnie na górę .  Gdy doszliśmy zakluczyła drzwi i zapytała
- Jak tam BA ? -popatrzyłam na nią smutno
- Leon był u nas pytał o ciebie , powiedzieliśmy , że wyjechałaś - odparłam , a Francesca popatrzyła w stronę okna .
- Lu nawet nie wiesz jak się czuję , czuję się zagubiona , tęsknie za nim , tęsknie za każdym dniem spędzonym razem , myślałam o tym wszystkim i wiesz co byłam głupia w tej sytuacji powinnam zachować sie egoistycznie , powinnam pomyśleć o sobie i o ... dziecku - pogłaskała swój brzuch - myślałam o tej suce z którą się całował i o nim . Zniszczę mu życie - zaśmiała się gorzko przez łzy - nie pomyślałam o sobie z każdym dniem , upewniam się , że źle postąpiłam . Ja nie wiem czy jestem gotowa , to wszystko za dużo jak dla mnie . Nigdy nie wyobrażałam sobie , siebie jako nastoletnia matka bez .. chłopaka . Nie mogę tego wszystkiego sobie poukładać za parę tygodni pieluchy , smoczki , ubranka , butelki , a on totalna samowolka . Boje się pojawić ponownie w jego życiu , a może nie chcę , żeby on niszczył moje życie ? Wiem jestem głupia ty na moim miejscu byś pociagnęła go do odpowiedzialności , ale ja nie potrafię , nie teraz , nie mam na to siły . Co miałabym mu powiedzieć , pojawić się po pięciu miesiącach i oznajmić , ze jestem z nim w ciąży . - powiedziała wszystko co jej leży na sercu , przytuliłam ją do siebie , pozwalając jej wypłakać się .

Leon

Wstałem kolejny dzień bez niej , czuję , że jej już nigdy nie zobaczę , niby jestem z Violettą , ale Francesca zostawiła dużą dziurę  w moim sercu , a teraz wyjechała z Diego , nie mam do niej kontaktu czuję się okropnie . Nie wiedząc co ze sobą robić , schodzę powolnie z łóżka kierując się w stronę łazienki , gdzie wykonuję poranną toaletę . Schodzę powolnie ze schodów i kieruję się w stronę drzwi do których ktoś nachalnie dzwoni , otwieram je , a moje zdziwienie sięga granic .
- Troy ? - pytam zdziwiony
- Hej bracie -  mówi z uśmiechem wpraszając się do środka , zamykam drzwi
- Skąd się tu wziąłeś ? Skąd wiesz gdzie mieszkam  ? - pytam wściekły , a on uśmiecha się podle .

*************************
Hej Kochani ! :*
Jest next , jak się podoba ?
No i nowa postać Troy jutro powinien 
się pojawić w zakładce bohaterowie , bo dziś już jestem
 zmęczona .. Jestem trochę smutna ilością komentarzy 
pod ostatnim postem .. Jeśli się nie poprawi pomyśle nad
zawieszenie bloga przed końcem pierwszego sezonu :* 
Do następnego ( jeśli się pojawi ) !
Kocham 
D.C